W środku Edmund Barwik, który życie zawodowe spędził w młynie, był też jego kierownikiem. Fot. Piotr Paterski
Młyn w Cekcynie ma wielką szansę zyskać drugą młodość. Z tym że już nie produkcyjną, ale turystyczną. Od naszej ostatniej wizyty kilka miesięcy temu zmieniło się w młynie wiele. Jest wysprzątany, a jedna z wyremontowanych sal może służyć spotkaniom. Takim jak otwarcie wystawy "Młyn jako świadek historii regionu", co miało miejsce 18 czerwca. Ewolucja obiektu w ostatnich miesiącach jest imponująca.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
- Mamy nadzieję, że cekcyński młyn będzie miejscem żywym. Otwartym dla mieszkańców, dzieci, młodzież, turystów i wszystkich zainteresowanych mieszkańców naszego regionu. Chcemy dalej rozwijać to miejsce poprzez kolejne wystawy, warsztaty, wydarzenia i działania społeczne
- mówi prezes stowarzyszenia Cekcyński Młyn Inicjatyw. Sławomir Słomiński. Młyn należy do rodziny Słomińskich. Jak już wcześniej wyjaśnialiśmy, pewnego dnia usiedli oni do stołu... I zaczęli rozmyślać, co zrobić, aby będący w zadbanym stanie obiekt nie marniał i zachował się dla potomnych. A takie budynki, odkrywanie przeszłości i ich kulturalne wykorzystanie, to obecnie temat modny. Będący nieco w kontrze do pędzącego rozwoju cywilizacyjnego kręcącego się wokół sztucznej inteligencji. Właśnie takie myśli i słowa padły w młynie w czwartek 18 czerwca. Tego dnia, po kilku miesiącach intensywnych przygotowań, stowarzyszenie otwierało w młynie wystawę "Młyn jako świadek historii regionu - dziedzictwo techniki i codzienności". Ziściły się zapowiedzi syna Sławomira Tomasza Słomińskiego, który jest kołem napędowym tej inicjatywy, bardzo wspieranym przez najbliższych. Jeszcze gdy na dworze - a tym bardziej w wewnątrz młyna - było zimno, pokazywał nam budynek przed sprzątaniem. Snuł wtedy plany, jak się dziś okazuje, bardzo konkretne.
::news{"type":"see-also","item":"24320"}
Otwarta właśnie wystawa dotyczy nie tyle samego młyna, co odnosi się do historii mieszkańców gminy Cekcyn, ich zawodów z przeszłości, technologii np. sprzed wieku. Cekcynianie, ale też inni mieszkańcy całego powiatu tucholskiego, odpowiedzieli na apel stowarzyszenia. Sprawa była prosta - szukajcie w piwnicach i na strychach narzędzi, przyrządów, akcesoriów codziennego użytku. Im starsze tym lepsze. Efekt?
- Setki, a może i już tysiące przeróżnych eksponatów
- cieszy się Tomasz Słomiński.
- Wnieść to? Pikuś. poukładać? Też pikuś. Ale wyczyścić...
- uśmiecha się Cekcynianin i dziękuje żonie, cioci, kolejnym bliskim, którzy spędzili długie godziny, nawet całe weekendy, żeby z eksponatów wydobyć piękno, charakter, historię. Efekt jest kapitalny.
Wystawa eksponatów z codziennego życia sprzed lat zajmuje obecnie parter młyna. Jest część "mechaniczna", związana z pracą w lasach, typowo motoryzacyjna, domowa. Do prywatnych osób z Cekcyna i okolic dołączyły instytucje, bo z pewnością zaskakującym elementem dostępnej teraz wystawy jest eskpozycja Poczty Polskiej.
Talent do roli przewodnika po wystawie ma Kinga Słomińska-Piesik. Jak widać i słychać, wie już o niej wszystko. Pamięta też, w jaki sposób eksponaty trafiały do młyna.
Chcesz odwiedzić wystawę w młynie? Wejdź na profil Cekcyńskiego Młyna Inicjatyw i skontaktuj się ze stowarzyszeniem indywidualnie. Na pewno uda ci się umówić spotkanie. Co istotne, wejście na wystawę będzie bezpłatne! Podobnie powinny uczyć potencjalne grupy, które chciałyby zaliczyć zwiedzanie zbiorowe.
Czwartkowy wernisaż przyciągnął mnóstwo gości, którzy dopingują stowarzyszenie do dalszego udostępniania młyna i realizowania kolejnych pomysłów. A te są. Pod koniec wakacji przy młynie będzie zlot zabytkowych ciągników. Członkowie stowarzyszenia marzą, aby tę imprezę połączyć nawet z... dożynkami. Szczegóły - wkrótce, bo idea stale ewoluuje.
- Usłyszałam, że będę mieć konkurencję! A ja się cieszę, że będziemy mogli współpracować - mówi szefowa Muzeum Borów Tucholskich, pochodząca zresztą z gminy Cekcyn Wioletta Chabowska. Pozytywnym słów podczas otwarcia wystawa padło mnóstwo. Pojawiły się prezenty, których część może teraz śmiało zawisnąć na ścianach młyna. Realizację wystawy wspomogły środki z gminy Cekcyn i powiatu tucholskiego. Ale, jak podkreślał Tomasz Słomiński, każda pomoc, rzeczowa, finansowa, czasowa, była na wagę złota.
Niezależnie od atrakcyjnej wystawy, kilkupiętrowe wnętrze młyna kusi. Zwłaszcza, że stowarzyszenie wysprzątało je na błysk. A jeśli dodać opowieść takiego przewodnika jak np. Edmund Barwik (ostatni kierownik młyna), spacer po obiekcie pobudza wyobraźnię. Starsze osoby zaczynają wspominać, jak za dzieciaka biegały po okolicy. Młodzi mogą poczuć się jak w wehikule czasu.
Przed młynem w Cekcynie wydaje się być świetlana przyszłość. Trudno znaleźć głos, który miałby te prognozy zanegować.
FOTORELACJA:
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"5798"}
FILMY:
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz