Prezes Szpitala Tucholskiego Jarosław Katulski w trakcie otwarcia nowego ZOL-u i Rehabilitacji przy ul. Mickiewicza. Uroczystość miała miejsce w marcu 2024 r.
Pytamy najbardziej zainteresowanych osób o to, czy w tucholskiej lecznicy szykują się zmiany na stanowisku prezesa.
Coraz częściej docierają do naszej redakcji informacje, jakoby w najbliższym czasie szykowała się zmiana na stanowisku prezesa Szpitala Tucholskiego. Postanowiliśmy sprawdzić, czy rzeczywiście jest coś na rzeczy.W tym celu skontaktowaliśmy się z osobami, których głos w tej sprawie jest najbardziej znaczący – prezesem tucholskiej lecznicy Jarosławem Katulskim oraz starostą Andrzejem Urbańskim, reprezentującym największego udziałowca spółki, czyli Powiat Tucholski.
Czas na zmiany?
Jarosław Katulski skończy 65 lat 16 października.
Prawda, że w tym miesiącu osiągnę wiek emerytalny, ale jednocześnie minie 40 lat mojej pracy zawodowej. Równo cztery dekady temu rozpocząłem pracę w Szpitalu Tucholskim i ten jubileusz skłania mnie ku refleksji, że być może nadszedł czas, by z pewnych rzeczy zrezygnować. Bardzo prawdopodobne, że nie będę chciał już zarządzać szpitalem – z różnych powodów. Może już czas na kogoś młodszego, z innym spojrzeniem? Natomiast na pewno dalej będę pracował jako lekarz. Po osiągnięciu wieku emerytalnego nie zamierzam przestać pracować definitywnie, oczywiście, o ile mi zdrowie pozwoli
– przyznaje stojący na czele tucholskiej lecznicy od 1998 roku – najpierw jako dyrektor SPZOZ, a od 2002 roku jako prezes spółki Szpital Tucholski.
Zaznaczmy, że w latach2007-2014 Jarosław Katulski miał przerwę w pełnieniu funkcji prezesa ze względu na swoją aktywność parlamentarną. Był posłem na Sejm VI i VII kadencji z ramienia Platformy Obywatelskiej. Od 2014 roku z powodzeniem zdobywa mandat radnego sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego.
Rekomendacja praktycznie gotowa
Jednocześnie w rozmowie z „Tygodnikiem” prezes wskazuje, że chciałby dokończyć rozpoczęte inwestycje.
Mam umowę o zarządzanie, którą można w każdej chwili wypowiedzieć. Natomiast jeśli będzie taka oferta, propozycja, żebym jeszcze chwilę został, to nie odwrócę się na pięcie i nie powiem, że mnie to nie interesuje, że odchodzę na emeryturę. Za dużo serca i pracy tutaj włożyłem. Chciałbym pewne inwestycje dokończyć. Może się okazać, że nie uda się to do października, a na przykład do końca roku
– dodaje Jarosław Katulski.
Kontynuując, przyznaje, że już od dawna obserwuje swój zespół i prowadzi taką politykę, aby ktoś z jego grona był w stanie kierować szpitalem w razie jego nagłej niedyspozycji.
Jeśli właściciele szpitala będą chcieli skorzystać z tego, to skorzystają, jeśli nie, to podejmą inne decyzje. Ja już nie będę miał na to wpływu
– mówi.
Dopytywany potwierdza, że chodzi o Annę Nieżórawską, obecną dyrektor ds. organizacji.
Ona jest związana ze szpitalem od wielu lat, bardzo dobrze zna wszystkie niuanse funkcjonowania placówki. Wie, na czym polega kontraktowanie świadczeń w Narodowym Funduszu Zdrowia, co również jest istotne. Poza tym zajmuje się głównie różnego rodzaju inwestycjami – przygotowuje projekty i bierze udział w konkursach. Wydaje mi się, że byłoby naturalne, gdyby to ona przejęła moje obowiązki. Innej takiej osoby w gronie szpitala nie widzę. Niewykluczone jednak, że są takie osoby w otoczeniu szpitala, których nie znam. Takiego konkursu nie przeprowadzałem, więc trudno mi powiedzieć, zresztą to byłoby niepoważne, gdybym ja teraz zaczął się rozpytywać gdzieś w otoczeniu, bo zwyczajnie też nie ma do tego podstaw. Nie mogę szukać pracownika, którego nie ja będę zatrudniał i o którego zatrudnieniu nie ja będę decydował. Nikt inny nie może liczyć na moją rekomendację jak pani Ania. Natomiast o tym, kto będzie stał na czele szpitala, zadecyduje jego właściciel poprzez radę nadzorczą
– przyznaje prezes Szpitala Tucholskiego.

Na pierwszym planie Anna Nieżórawska. To właśnie dyrektor ds. organizacji prezes widziałby za jakiś czas na swoim miejscu.
Trzeba podjąć jakąś decyzję
Temat związany z kadrą zarządzającą tucholskiej lecznicy zostanie najprawdopodobniej poruszony przez samego prezesa przy okazji czerwcowego sprawozdania z działalności spółki.
Prezes wspominał już wcześniej o tym i biorę to pod uwagę, że w najbliższym czasie trzeba będzie jakieś decyzje w tym zakresie podjąć. Przemyślimy też, jeśli złoży oficjalnie jakąś rekomendację
– w ten sposób sprawę komentuje starosta Andrzej Urbański.
Włodarz powiatu, podobnie jak prezes, zwraca uwagę na rozpoczęte inwestycje, których łączna wartość opiewa na kilkadziesiąt milionów złotych. Chodzi m.in. o zagospodarowanie obiektu odkupionego od sióstr franciszkanek.
Mamy sporo rzeczy w trakcie, przydałoby się je dokończyć
– dodaje starosta
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz