Zamknij

Tuchmet wygrał w sądzie! Czy odzyska pieniądze? Walka trwa codziennie

Piotr Paterski Piotr Paterski 13:47, 25.02.2026 Aktualizacja: 14:10, 25.02.2026
Skomentuj Tuchmet wygrał w sądzie! Czy odzyska pieniądze? Walka trwa codziennie - W praktyce wyrok sądu oznacza, że wygraliśmy sprawę z PFRON-em. Sąd zgodził się z tym, że pieniądze powinny zostać nam zwrócone - twierdzi prezes Jan Rabka o aktualnej sytuacji Tuchmetu.

Prezes spółdzielni Tuchmet informuje nas, że wygrał sprawę w Wojewódzkim Sądem Administracyjnym i relacjonuje, że według wyroku, PFRON powinien oddać pieniądze, które ściąga ze spółdzielni. Czeka na ok. pół miliona złotych. Czy w opisywanej przez Tygodnik rok temu sprawie dojdzie do przełomu? 

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

Liczba pracowników w spółdzielni Tuchmet zmniejszyła się o ok. połowę, do 29 osób. Chodzi tu o pracowników biurowych i handlowców, ale i część produkcji, są również emeryci. Prezes Jan Rabka przyznaje, że odchodzący nie chcieli dłużej czekać na unormowanie sytuacji ich wynagrodzeń i rozwiązania kwestii przyszłości firmy. Jak mówi, jest jednak grupa ludzi, która zgodziła się na wyrzeczenia.

- Ubolewam, że są pojedyncze przypadki, w których to pracownicy poszli z nami do sądu pracy

- przyznaje prezes. Spółdzielnia w miarę swoich możliwości realizuje zamówienia z branży metalowej.

- Pracę bieżącą mamy. Nowych kontrahentów pozyskać jest jednak trudno. Przy aktualnej liczbie pracowników i możliwościach finansowych, nie jesteśmy w stanie wziąć na siebie większych i bardziej korzystnych zamówień - przedstawia sytuację Rabka.

Prezes nie poddał się i nadal walczy z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Ostatnie miesiące powinny być przełomem, przynajmniej na razie z formalnego punktu widzenia. Tuchmet w grudniu wygrał sprawę z PFRON-em w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie.

Zażądali zwrotu ogromnych pieniędzy. Po niespełna 5 latach

Mija dokładnie rok od momentu, w którym opisaliśmy sprawę Tuchmetu. Kwoty, które w niej padały powalały na kolana, ale cała procedura rodziła wiele pytań. Oburzała też samego prezesa spółdzielni. Przypominając po krótce, na Tuchmet jak grom z jasnego z nieba spadła w maju 2024 roku decyzja PFRON o zwrocie dofinansowania do wynagrodzeń osób niepełnosprawnych za 11 miesięcy z 2019 roku. Kwota - 732.395,26 zł z odsetkami. Fundusz doszukał się opóźnień w płaceniu przez Tuchmet składek na Zakład Ubezpieczeń Społecznych. To faktycznie miało miejsce, ale spółdzielnia wówczas uregulowała je, z tym że po wymaganym przepisami terminie. Problemu z tym faktem nie miał wtedy ZUS, ale PFRON owszem. I to w dodatku nagle, po niecałych 5 latach. Przez pół roku Tuchmet składał wyjaśnienia i próbował udowodnić "niewinność". W grudniu 2024 roku PFRON wydał decyzję nieostateczną - z możliwością odwołań - o ściągnięciu pieniędzy z Tuchmetu. Została zrealizowana przez Urząd Skarbowy w Tucholi w ostatnich dniach grudnia 2024 roku z klauzulą natychmiastowej wykonalności. Tuchmet nagle stracił dostęp do pieniędzy ze swoich kont. Skąd taka mobilizacja funduszu? PFRON w jednej z odpowiedzi przyznał wówczas Tygodnikowi Tucholskiemu, że wydłużenie sprawy skończyłoby się za chwilę... jej przedawnieniem. Nie miałby już możliwości ściągnięcia środków.

Czerwiec 2025 roku - skarbówka zawiesza egzekucję! Tuchmet idzie za ciosem

Ostateczną decyzję PFRON wydał dopiero w kwietniu 2025 roku. Uwzględnił część wyjaśnień spółdzielni, ale utrzymał w mocy decyzję o zwrotach w stosunku do 7 miesięcy.

Promyk nadziei dla Tuchmetu pojawił się już w maju 2025 roku. Wówczas Urząd Skarbowy w Tucholi zawiesił czynności egzekucyjne prowadzone wobec spółdzielni. US decyzję uzasadnił "ważnym interesem zobowiązanego [Tuchmet - red.], który wyraża się koniecznością realizowana wypłat wynagrodzeń za pracę, zakupem materiałów celem utrzymania ciągłości produkcji, uiszczenia zobowiązań cywilno-prawnych, a uchylenie dokonanych czynności egzekucyjnych stwarza szansę utrzymania miejsc pracy w zakładzie pracy chronionej". Naczelnik Urzędu Skarbowego w Tucholi w decyzji przyznał, że dalsza egzekucja zagroziłaby istnieniu spółdzielni.

Tuchmet zareagował szybko i zawnioskował do PFRON o natychmiastowy zwrot środków, które trafiły do funduszu za pośrednictwem egzekucji wykonywanej przez skarbówkę. Fundusz w odpowiedzi stwierdził, że "uchylenie czynności egzekucyjnych w postaci uchylenia zajęcia wierzytelności z rachunków bankowych przywraca możliwość swobodnego dysponowania tymi rachunkami". PFRON był jednak jednocześnie zdania, że taka decyzja skarbówki nie oznacza zwrotu już zajętych środków... Tuchmet nie pozostawił odpowiedzi instytucji bez reakcji. W międzyczasie poszedł z funduszem do sądu. Jednocześnie wszystkie poprzednie decyzje i odpowiedzi na wnioski autorstwa PFRON bardzo ostro potraktował Rzecznik Małych Przedsiębiorstw. W kilkudziesięciostronicowym piśmie, które również trafiło do sądu, rozprawia się z procedurą podjętą przez fundusz. 

Tuchmet: Wygraliśmy

Sprawa Tuchmet kontra PFRON odbyła się w grudniu 2025 roku. Prezes spółdzielni z siedziby Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawy mógł wracać zadowolony. Co prawda nadal oczekuje na pisemne uzasadnienie wyroku sądu, ale wymiar sprawiedliwości opublikował już jego sentencję. Dowiadujemy się z niej, że:

"Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (...) w przedmiocie określenia kwoty zwrotu środków przekazanych tytułem dofinansowania do wynagrodzeń osób niepełnosprawnych (...) uchyla zaskarżoną decyzję w części utrzymującej w mocy decyzję Prezesa Zarządu Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych".

To brzmi skomplikowanie. Wyjaśniając najprościej: sąd uchylił decyzję PFRON upierającą się przy dalszym zwrocie środków ze strony Tuchmetu. Natomiast utrzymał decyzję, w której PFRON wcześniej zgodził się umorzyć Tuchmetowi zwrot dotyczący trzech miesięcy 2019 roku. W trakcie ostatniego roku, w wyniku batalii na pisma, taka decyzja ze strony funduszu też zapadła.

- W praktyce wyrok sądu oznacza, że wygraliśmy sprawę z PFRON-em. Sąd zgodził się z tym, że pieniądze powinny zostać nam zwrócone

- podkreśla Jan Rabka.

Rabka w przybliżeniu wylicza, że oczekuje teraz od PFRON-u zwrotu ok. pół miliona złotych! Dodajmy, że ponadto sąd zdecydował obciążyć PFRON kosztami postępowania sądowego w wysokości niespełna 5 tys. zł.

Od wyroku mijają ponad dwa miesiące.

- Nadal nie otrzymaliśmy z PFRON-u pieniędzy. Fundusz nie odpowiada też pisemnie na nasz wniosek dotyczący zwrotu środków, który wysłaliśmy od razu po wygranej sprawie

- mówi prezes.

Nie ma uzasadnienia - nie ma merytorycznego komentarza

Zwróciliśmy się do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych o odniesienie się do wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i spytaliśmy, jak PFRON go potraktuje. Czy zgodzi się oddać pieniądze, które w ciągu roku ściągał z Tuchmetu? 

- Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych wstrzymuje się z merytorycznym komentarzem w tej sprawie do czasu otrzymania i analizy pełnej treści pisemnego uzasadnienia wyroku. Należy podkreślić, że zapadłe orzeczenie sądu pierwszej instancji jest nieprawomocne. Obecnie Fundusz nie dysponuje pisemnym uzasadnieniem wyroku, które jest niezbędne do dokonania oceny prawnej rozstrzygnięcia. Dopiero po doręczeniu odpisu wyroku wraz z uzasadnieniem, podejmiemy decyzję co do dalszych kroków, w tym o ewentualnym wniesieniu skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Do tego czasu nie możemy udzielić jednoznacznych informacji o planowanych działaniach w tej sprawie

- tylko w taki sposób odpowiada na razie na nasze pytanie rzecznika funduszu Matylda Piątkowska. Zaskoczenia i jednocześnie oburzenia takim podejściem do tematu nie ukrywa prezes Rabka. Gdy rozmawiamy z nim ponownie 18 lutego odpowiada: 

- Przecież czas na skargę kasacyjną minął! To 30 dni od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Żądamy oddania pieniędzy, które zostały nam zabrane bezprawnie. Nikt z PFRON-u nawet nie pofatygował się na rozprawę

- reaguje stanowczo szef Tuchmetu. W ostatnich dniach prowadzi długie, telefoniczne rozmowy z funduszem, w tym z działem windykacji. Nie przynoszą jednak pożądanego skutku.

Chciałby postawić Tuchmet w stan likwidacji albo znaleźć inwestora

Dodać należy, że aktualnie PFRON w ogóle nie dotuje wynagrodzeń pracowników Tuchmetu - zakładu pracy chronionej. I z tym prezes spółdzielni również poszedł do sądu. Każdy miesiąc braku dotacji, to osobna, założona sprawa.

Jan Rabka przyznaje, że chciałby postawić Tuchmet w stan likwidacji, ale nie w aktualnej sytuacji. Tylko po zwrocie środków, które ściągał PFRON i uregulowaniu wszelkich możliwych zaległości. Bo takie są np. w ZUS-ie.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

Z otwartymi rękami przyjąłby inwestora. Zwłaszcza, że zarówno działka jak i sam obiekt Tuchmetu można uznać za atrakcyjne.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%