Zamknij

13:43, 11.09.2019
Strzały przeplatane rykiem motocyklowych silników było słychać w Plaskoszu 1 września. Organizator wydarzenia sportowego (Centrum Szkolenia Strzeleckiego Lasów Państwowych im. Jana Wendy w Plaskoszu) uznał, że coś, co sprawdziło się i dało satysfakcję i kibicom, i zawodnikom, ponadto przysporzyło adrenaliny, warto powtórzyć. Konkurencja zwana MX Biathlonem polegała na trzykrotnym okrążeniu toru (3 x około 1600 metrów), po czym należało przejechać leśną drogą do strzelnicy i tam zaliczyć drugą część konkurencji ? strzelanie. - Dziś warunki na torze są mordercze, upał robi swoje ? opowiadał jeden z koordynatorów wydarzenia, Karol Rogalski. - Startowaliśmy parami, nie zawsze według kategorii. Kluczowe było strzelanie, bo o ile sam przejazd to da nas nic nowego, o tyle zmęczone ramiona, drżące mięśnie nie pozwoliły zawsze trafiać idealnie. Dla przykładu ja trafiłem z broni automatycznej trzy razy na pięć, mój syn Maksymilian miał jedno ?pudło? więcej. Zawody ukończyło dwudziestu sportowców. Wcześniej odbyły się odpowiednie odprawy zawodników. Procedury startowe omówili Karol Rogalski i Michał Domeracki, a Mariusz Woźniak ? dyrektor CSSLP) z instruktorami strzelectwa omówił zasady posługiwania się bronią ? w tym przypadku karabinkiem automatycznym MSBS Grot. Jak zwykle nie brakowało emocji, gdy po wpadnięciu na stanowisko strzeleckie trzymało się w ręku nowoczesną broń z ostrą amunicją. Jak podkreślali zawodnicy, trudno było w pełnym, motocrossowym rynsztunku, gdy płuca pracowały pełną parą, wstrzymać oddech, by trafić jak najlepiej. Ciekawostka regulaminowa: każdy celny strzał odliczał zawodnikowi 30 sekund z czasu przejazdu.
REKLAMA
Jeżeli Twój wizerunek przypadkowo znalazł się na tych fotografiach, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres: piotr@tygodnik.pl
REKLAMA
© tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone