Zamknij

„Rzeź dzików” vs „medialne manipulacje”. Co dzieje się w lasach? TEKST I ZDJĘCIA

13:08, 18.01.2019 | Kamil Tajl, fot. Daniel Frymark
REKLAMA
Skomentuj

Dlaczego przez dwa miesiące nie zostanie zabitych 200 tys. dzików? Co myśliwi hodują w lesie i czy zajmują się jedynie strzelaniem? Czy jest coś, co łączy myśliwych i organizacje proekologiczne? Przedstawiamy obie strony ważnego, ogólnopolskiego sporu. W Borach Tucholskich, gdzie tradycje myśliwskie są szczególnie silne, temat masowego odstrzału dzików jest wyjątkowo widoczny.

W Polsce o masowym odstrzale dzików w ostatnich dniach mówiło się wiele. Dyskusja bardzo szybko przedostała się do publicznej świadomości i równie szybko, powstały dwa, zajadle walczące ze sobą obozy. Jesteśmy po pierwszym weekendzie, który nazywany był często przez „obrońców zwierząt” lub „pseudoekologów” (określenia w zależności kto o kim się wypowiadał) – „rzezią dzików”. Jak wygląda sytuacja w naszych lasach?

Organizacje ekologiczne mówią o pogromie i wybiciu prawie wszystkich dzików
Na początku stycznia pojawiła się rekomendacja Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego i Ministerstwa Środowiska dotycząca zwalczania ASF (choroby – afrykański pomór świń) na terenie całej Polski poprzez maksymalną redukcję liczebności populacji dzika. Niektóre organizacje pozarządowe i ekologiczne – jak np. WWF – zaczęły głośno sprzeciwiać się planowanej „akcji”. Katarzyna Karpa-Świderek, rzeczniczka prasowa WWF Polska, poproszona przez „Tygodnik” o przedstawienie stanowiska organizacji, odsyła nas do strony internetowej, ale jednocześnie przesyła  aktualizację po pierwszym tygodniu działań myśliwych. Ona także dostępna jest w internecie. W tekście możemy przeczytać o „zagładzie gatunku w Polsce – dziki na rzeź”. W zapowiedzi obszernego artykułu czytamy: „do końca lutego prawie wszystkie dziki w Polsce zostaną zabite. Także młode i ciężarne lochy, nawet zwierzęta żyjące w parkach narodowych. Razem ponad 210 tysięcy dzików! To działanie okrutne, kosztowne, pozbawione podstaw naukowych i nieskuteczne, bo za rozprzestrzenianie wirusa odpowiedzialni są przede wszystkim ludzie”. Ten fragment wyczerpuje zakres głównych zarzutów w kierunku myśliwych. Cały obszerny tekst dostępny jest na stronie www.wwf.pl. Kończy się on wypowiedzą Piotra Chmielewskiego z Fundacji WWF Polska:
– Rozumiemy potrzebę walki z wirusem ASF, ale też apelujemy o rozwagę. Przed wprowadzeniem jakichkolwiek drastycznych działań wszelkie możliwe rozwiązania problemu powinny być dokładnie przeanalizowane. Być może zamiast eksterminować populację dzików w Polsce warto byłoby zacząć od zorganizowanej, skoordynowanej i wielkoobszarowej kampanii edukacyjnej o bioasekuracji skierowanej do rolników. Uniknęlibyśmy wówczas zaburzenia funkcjonowania ekosystemu i ograniczyli koszty, które państwo ponosi na eksterminacji dzików.

Czy zginie 200 tys. dzików?
O głównych zarzutach w kierunku myśliwych, których na naszym terenie nie brakuje, rozmawiamy z Markiem Grugelem, na co dzień mieszkającym w Cekcynie –  Łowczym Okręgowym Polskiego Związku Łowieckiego w Bydgoszczy i jednocześnie Łowczym Wojskowego Koła Łowieckiego nr 294  w Bydgoszczy dzierżawiącego obwód na terenie naszego powiatu. Ile dzików w najbliższym czasie zostanie zabitych?
– Informacje podawane przez media sugerują, że w 2 miesiące padnie 200 tys. dzików – to nieprawda. Plan łowiecki na sezon 2018/2019, który trwa od 1 kwietnia 2018 r. do 31 marca 2019 r. zakłada pozyskanie dzika na poziomie około 185 tys. Plan ten jest już wykonany w około 90 %. Fizycznie niemożliwie i niedopuszczalne jest, aby w 2 miesiące pozyskać kolejne 200 tys. Na dzisiaj populacja dzika to około 250 tys. osobników w skali kraju. Nie ma takiej możliwości, żeby cała populacja została odstrzelona, ponieważ plan pozyskania jest już w większości wykonany. Nikt nigdy nie planował rzezi – tłumaczy łowczy.
Grugel zaznacza, że rekomendacja RZZK i Ministerstwa Środowiska jest jedynie pismem z prośbą do myśliwych, aby podjęli działania w walce z wirusem ASF. Myśliwi podkreślają jednocześnie i zgadzają się z organizacjami proekologicznymi, że najskuteczniejszym sposobem walki z tym wirusem jest przestrzeganie zasad bioasekuracji. Co do polowań zbiorowych – one i tak się odbywają, ponieważ prawo na nie pozwala, sezon na nie trwa do końca stycznia.

Zarzuty: strzelanie do ciężarnych loch (samic dzika) i młodych
Według słów naszego rozmówcy nie ma i nie było nakazu strzelania do zaproszonych (ciężarnych) loch i prowadzących młode. Słyszymy, że to „kolejne manipulacje”. Faktem jest, że od 1 sierpnia 2017 roku rozporządzenie ministra środowiska pozwala polować na dziki niezależnie od wieku i płci. Marek Grugel zwraca uwagę, że myśliwych obowiązują jednak zasady etyki łowieckiej oraz ustawa o ochronie zwierząt.
– Jesteśmy ludźmi, nikt nie będzie specjalnie strzelał do loch, o których tutaj rozmawiamy – dodaje.

„Myśliwi ograniczają szkody w uprawach i płodach rolnych”
Okazuje się, że społeczeństwo nie do końca zdaje sobie sprawę, czym zajmują się myśliwi. PZŁ jako jedyna organizacja w kraju odpowiada za całą gospodarkę łowiecką. Grugel tłumaczy, że myśliwi są także hodowcami oraz rolnikami i zależy im na zachowaniu ciągłości danego gatunku. Bycie myśliwym to nie tylko polowanie. Członkowie kół łowieckich wykonują szereg czynności, żeby zatrzymać zwierzynę w lesie: utrzymują pasy zaporowe, uprawiają poletka łowieckie i utrzymują w dobrej kulturze łąki śródleśne – dziki i inna zwierzyna może znaleźć tam pożywienie. Działania te mają ograniczać szkody, jakie zwierzęta leśne potrafią wyrządzić w uprawach i płodach rolnych.
Co z polowaniami na terenie powiatu tucholskiego?
– Ilość polowań zbiorowych na tym terenie została nieznacznie zwiększona, ale większość zaplanowano dużo wcześniej. Odbywają się zgodnie z terminarzem polowań i planem ujętym w Rocznych Planach Łowieckich – wyjaśnia łowczy.

W mediach ogólnopolskich pojawiły się także informacje, że myśliwi będą otrzymywać dodatkowe pieniądze za zabicie dzików. Jak komentuje Marek Grugel, rekompensaty otrzymuje się jedynie za strzelenie dzika podczas „odstrzału sanitarnego”. Polowania, które odbywają się teraz, nie są prowadzone w ramach takiego odstrzału. 

Myśliwi polują obecnie za darmo. W jednym z takich polowań, które odbyło się w ubiegłą sobotę w okolicach Nowego Sumina, uczestniczył  fotoreporter Daniel Frymark.

 

KOMENTARZ AUTORA
Temat myślistwa (jako zjawiska) jest dla mnie bardzo ważny i wieloaspektowy. Mieszkając w Borach Tucholskich z myśliwymi mamy kontakt praktycznie codziennie. Osób zajmujących się łowiectwem jest na naszym terenie bardzo dużo. Prywatnie nie wszystko mi odpowiada. Przede wszystkim nie potrafię do końca zrozumieć, jak za hobby (myśliwi często mówią, że to ich pasja) można uważać działania, u których podstaw – jakby nie było – leży strzelanie do zwierząt i ich zabijanie. Jednocześnie potrafię dostrzec, jak wiele dobrego ta grupa społeczna robi dla lasów, środowiska. Ile czasu myśliwi poświęcają na walkę z kłusownictwem, ile pracy wkładają w ochronę poszczególnych gatunków zwierząt i obszarów leśnych w ogóle. Opinię na dany temat wyrabia sobie każdy sam. Moim zdaniem media muszą każdą sprawę przedstawiać rzetelnie i możliwie obiektywnie. Uważam, że nagonka na myśliwych momentami jest nieuzasadniona, sztucznie „nadmuchana”. A media mają przede wszystkim kontrolować, a nie tylko krytykować. To przecież dwie różne sprawy.

(Kamil Tajl, fot. Daniel Frymark)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

Kasia z TucholiKasia z Tucholi

1 1

No faktycznie nie strzelaja do mlodych...jedna sztuka dorosla,a pozostale dwie?dobrze ze nie wytlukli wszystkich ptakow,jak panowala ptasia grypa. 21:43, 20.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone