Do najbliższych domów było zaledwie kilkadziesiąt metrów. W Nogawicy w gminie Gostycyn wybuchł pożar poszycia leśnego. Poniżej nasze wstępne ustalenia.
Z naszych wstępnych ustaleń poczynionych na miejscu wynika, że jego przyczyną była... brzoza. Silny podmuch wiatru sprawił, że wywróciła się na napowietrzną linię energetyczną. Zaczęło iskrzyć. Suche podłoże stanęło w ogniu momentalnie, na całe szczęście pożar został szybko zauważony. Na miejsce akcji dotarli druhowie z OSP Gostycyn, którzy chwilę wcześniej interweniowali przy powalonym drzewie. W międzyczasie na niebie pojawił się samolot gaśniczy. Do akcji przyjechały siły jednostki ratowniczo-gaśniczej z Tucholi, zabierając ze sobą cysternę wody. Strażacy, którzy byli już na miejscu mogli obserwować gaszenie z powietrza. Taki samolot nadlatując nad miejsce pożaru zrzuca swój zapas wody. Ochotników ściągnięto przede wszystkim z gminy Gostycyn - m.in. z Małej Klonii, Pruszcza, Łyskowa. Długo trwało dogaszanie pogorzeliska. Warunki pogodowe, silny wiatr i susza, sprzyjają szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia. Tutaj do najbliższych domów było zaledwie kilkadziesiąt metrów.
W pogotowiu pozostawały inne jednostki z terenu naszego powiatu. Pierwsze szacunki wskazują, że spaliło się ok. 0,5 hektara poszycia.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz