Wiadomości

Zamknij

„Szkoła to nie fabryka gwoździ”. Roman Chmara przechodzi na emeryturę

Anna Lipska Anna Lipska 12:00, 03.07.2026 Aktualizacja: 12:29, 03.07.2026
Skomentuj „Szkoła to nie fabryka gwoździ”. Roman Chmara przechodzi na emeryturę Roman Chmara w rozmowie zdradza nam, że przedmiot, którego najbardziej chciałby uczyć młodych ludzi, to chemia. Fot. Anna Lipska

Roman Chmara po blisko 30 latach pracy dyrektorskiej w placówkach oświatowych zdecydował się przejść na emeryturę. Prawo do tego uzyskał w marcu 2026 roku. – Kawał mojego życia tutaj zostało. Myślę, że zrobiłem dużo dobrych rzeczy, ale czy wszystko? Pewnie nie. Co do tego mam wątpliwości. Zawsze można było zrobić więcej. Jednak wyjdę stąd z podniesioną głową. Nie mam się chyba czego wstydzić, zostawiając tę szkołę w takim stanie materialnym i merytorycznym – pełnej ciekawostek i osobistych przemyśleń.

Roman Chmara w zawodzie nauczyciela pracuje od 40 lat. Nagrodę z okazji tego jubileuszu odebrał 9 czerwca. W czterech dekadach tej pracy mieszczą się jeszcze trzy lata w Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy jako asystent. Potem przeszedł do Zasadniczej Szkoły Rolniczej w Lubiewie. Zdobył uprawnienia do nauczania matematyki i przeniósł się do Szkoły Podstawowej w Lubiewie. Roman Chmara wspomina, że w swoim dorobku ma studia rolnicze na ATR-ze, studium pedagogiczne. W zakresie szkoły podstawowej oprócz królowej nauk, uczyć może również informatyki i posiada kwalifikacje do nauczania chemii. 

Po kilkunastu latach pracy nauczyciela w podstawówce nadszedł rok 1999 i powołanie na funkcję dyrektora gimnazjum w Bysławiu. W tym czasie typ szkoły, którym kierował Chmara, nie miał swojej siedziby. Budynek, w którym obecnie jest Szkoła Podstawowa w Bysławiu im. Janusza Korczaka, a wcześniej też wspomniane gimnazjum, został oddany do użytku 1 września 2000 roku. Od tego momentu jedyne gimnazjum w gminie Lubiewo mieściło się w tym gmachu, który dzielony był ze szkołą podstawową (jej dyrektorem była Hanna Urban).

W 2002 r. ówczesne władze gminy zdecydowały o utworzeniu Zespołu Szkół w Lubiewie i Zespołu Szkół w Bysławiu. Na taki zespół składały się podstawówka i gimnazjum. Od tego momentu to Roman Chmara kierował całą placówką w Bysławiu. Natomiast od 2019 roku do chwili obecnej jest to znowu szkoła podstawowa.

Roman Chmara w rozmowie zdradza nam, że przedmiot, którego najbardziej chciałby uczyć młodych ludzi, to chemia. Fot. Anna Lipska

„Wszystkie moje sprawy osobiste polecam panu Bogu”

Przyjęcie stanowiska dyrektora w 1999 r. przez Romana Chmarę poprzedziły rozmowy z żoną. Początki zarządzania były trudne, ale w którymś momencie nasz rozmówca poczuł, że podjął dobrą decyzję.

Wszystkie moje sprawy osobiste polecam panu Bogu. Myślę i tak to odbieram, że gdzieś tam pan Bóg nade mną czuwał przez te wszystkie lata. Sprawy i ludzie, których mam wokół siebie, pojawiali się za sprawą takich sił

– dzieli się osobistą refleksją wieloletni dyrektor i uzupełnia, że na podjęcie decyzji zawsze daje sobie trochę czasu. A to, czy były one słuszne, weryfikuje życie.

Co najbardziej pamięta z pierwszych dni jako dyrektor? Przede wszystkim organizację pracy, bo na samym początku nie było formalnie miejsca, gdzie mógł przechowywać swoje dokumenty. W tamtym czasie obecny budynek SP nie był jeszcze  wykończony. Dlatego cała "papierologia" znajdowała się w referacie oświaty.

Początek był naprawdę dziwny i wymagał ciągłego przemieszczania się. Do obecnego budynku weszliśmy dopiero w 2000 r. i trzeba było to wszystko jakoś urządzać. Budynek był oddany do użytku, natomiast całość zagospodarowania terenu itd. działa się etapami. Musieliśmy dostosować budynek tak, by funkcjonowały w nim gimnazjum i szkoła podstawowa. Gdyby nie środki z gminy, to tego wszystkiego nie dałoby się zrobić

– sięga pamięcią.

Na początku działalności gimnazjum i SP w Bysławiu nie było hali sportowej. Wychowanie fizyczne odbywało się w jednym z pomieszczeń klasowych. Sala sportowa z prawdziwego zdarzenia została oddana do użytku dopiero w 2007 roku. Później powstało jeszcze boisko wielofunkcyjne.Teren, jak i sama szkoła bardzo się zmieniły. W budynku od kilkunastu lat mieści się także przedszkole.

Otwarcie sali sportowej w 2007 roku. Fot. nadesłane przez Romana Chmarę

Osiągnięcia na trzech płaszczyznach. A trudności?

Od objęcia funkcji dyrektora minęło prawie 27 lat. Z którego osiągnięcia jest najbardziej dumny? Jak słyszmy, odpowiedź na to pytanie powinna zostać podzielona na trzy części: sprawy związane z budynkiem, kadrą i uczniami.

Uważam że to,  jak budynek wygląda i jak jest wyposażony, to w pewnym stopniu także moja zasługa. Końcowy efekt to jednak praca całego zespołu. Głównie osób z urzędu gminy, bo wszystkie przetargi i pozyskiwanie środków w większości odbywały się poprzez organ prowadzący, czyli gminę. Jako dyrektor mocno się w te tematy angażowałem

– stwierdza.

Roman Chmara jest zdania, że przez wszystkie lata prowadzenia poszczególnych placówek udało mu się stworzyć świetny zespół, zarówno wśród nauczycieli, jak i administracji obsługi. Wiosną tego roku na emeryturę odeszło dwóch woźnych. Jednym z nich jest Krzysztof Partyka, który budynek szkoły w Bysławiu „zna od podszewki”. Obecni woźni, jeśli mają jakiś problem, to dzwonią do niego o poradę.

Są też sukcesy uczniów, co zdaniem Chmary jest wynikiem tego, że uczniowie wykorzystali pomoc i ukierunkowanie przez nauczycieli. Sukcesów szkoła w Bysławiu ma sporo, bo są to osiągnięcia sportowe i przedmiotowe na najwyższych możliwych szczeblach. W tej chwili bardzo dobrze funkcjonuje sekcja szachów czy rummikub, co mocno satysfakcjonuje odchodzącego na emeryturę dyrektora, bo jest „ścisłowcem”.

Dopytujemy o zmiany, jakie udało się wprowadzić i miały największy wpływ na wychowanie kolejnych pokoleń młodych ludzi.

Generalnie żałuję, że zaniechano działalności gimnazjów. Wydaje mi się, że nie jestem jedyny, który tak sądzi. Co prawda powinny one ulec modyfikacji, ale pozostać

– Roman Chmara uzupełnia, że duży wpływ na działania placówki oświatowej wywierały założenia ministerialne, które nie zawsze były takie, jakich oczekiwano.

Przemarsz uczniów oraz nauczycieli z orkiestrą OSP w Bysławiu na uroczystość 25. rocznicy nadania imienia Szkole Podstawowej i 10. rocznicy nadania imienia Gimnazjum w Bysławiu. Fot. nadesłane przez Romana Chmarę 

Pokora 

Czego Romana Chmarę nauczyli uczniowie?

Pokory, zdecydowanie. Zaczynając pracę, uważałem, że nie ma takiej opcji, aby kogoś nie udało się czegoś nauczyć. Nabrałem pokory w stosunku do tego, co się chce i do tego, co uczniowie później reprezentują. Zaczynając pracę jako młody nauczyciel wydawało mi się, że starałem się i napracowałem, a efekty były nie takie, jakich oczekiwałem

– mówi otwarcie dyrektor SP w Bysławiu.

Pedagog tłumaczy, że nie wszystkie dzieci rozwijają się identycznie w tym samym czasie. Gros z nich ma indywidualne potrzeby edukacyjne, do których przygotowani muszą być nauczyciele. Zmienia się też sama edukacja. Kiedyś obowiązkowa była tabliczka mnożenia.Teraz dziecko nie musi jej znać na pamięć. To zdaniem Chmary rzutować będzie na sprawność w wielu innych dziedzinach. Ograniczono też liczbę lektur i zwiększono dopuszczalną liczbę błędów.

A jakie cechy Roman Chmara najbardziej ceni u nauczycieli? Przede wszystkim chęć współpracy z innymi i otwartość na nowe rzeczy, zwłaszcza zmian w systemie edukacji. Kierowanie szkołą to też wyzwania. Tutaj ponownie na pierwsze miejsce wysuwają się reformy.

Rozdanie dyplomów na zakończenie rozgrywek w bilardzie. Fot. nadesłane przez Romana Chmarę 

Życzę, by mieli sukcesy i aby nie było sytuacji dramatycznych

Jaką radę dałby Roman Chmara swojej następczyni lub swojemu następcy?

Żeby spokojnie podchodził do tego, co trzeba zrobić. Decyzji nie powinien podejmować ot tak. Zawsze daję sobie czas na przemyślenia. Wiem, że ludzie funkcjonują różnie i niektórzy podejmują decyzje szybko. Akurat ja staram się tego unikać

– oznajmia.

Jego zdaniem potrzebna będzie również wytrwałość i umiejętność radzenia sobie z wyzwaniami, jak np. telefony wśród uczniów, początek roku szkolnego, gdzie mimo wszystko trzeba zapewnić kadrę dla realizacji zadań. Chmara opowiada nam, że kiedyś przeczytał hasło: „Szkoła to nie fabryka gwoździ”. Co to oznacza? Uczniowie nie mogą pozostać bez opieki. Nie jest tak, jak w tej przysłowiowej fabryce gwoździ, że można wyłączyć maszynę. W tej sytuacji produkcja zwolni, ale nic się nie stanie. Oświata nie może pozwolić sobie na przestój.

Nowy dyrektor lub dyrektorka musi wybrać sobie wicedyrektora, bo okazuje się, że wraz z Chmarą na emeryturę przechodzi jego zastępczyni Krystyna Krawczyk-Fryckowska.

Wieloletniego dyrektora pytamy również, jakimi wartościami należy się kierować, prowadząc placówkę oświatową. Jego zdaniem na pierwszym miejscu jest szacunek do uczniów i ich rodziców oraz współpracowników. Tutaj szczególny nacisk kładzie się na pracowników sekretariatu, dzięki którym prawidłowo funkcjonuje placówka.

W którym kierunku jego zdaniem ma iść szkoła i czego jej życzy?

Życzę, by mieli sukcesy i aby nie było sytuacji dramatycznych. Chcę, żeby wszystko się rozwijało. Mamy dobrą bazę, choć oczywiście są elementy wymagające poprawy, naprawy i wymiany

– słyszymy.

Dyrektor w interpretacji uczniów z okazji Dnia Edukacji Narodowej. Fot. nadesłane przez Romana Chmarę 

„Zaufajcie temu, co robimy w szkole”

Kawał mojego życia tutaj zostało. Myślę, że zrobiłem dużo dobrych rzeczy, ale czy wszystko? Pewnie nie. Co do tego mam wątpliwości. Zawsze można było zrobić więcej. Jednak wyjdę stąd z podniesioną głową. Nie mam się chyba czego wstydzić, zostawiając tę szkołę w takim stanie materialnym i merytorycznym

– stwierdza Roman Chmara, którego prosimy, aby jednym zdaniem opisał swoją dyrektorską drogę.

Podejmuj nowe wyzwania

– odpowiada.

Dyrektor będzie tęsknił za gwarem i szkolnym życiem. Tutaj wspomina, jak przygnębiająca była cisza podczas nauczania zdalnego w czasach pandemii. Brakować będzie mu także kontaktu z ludźmi. Uczniom radzi:

Zaufajcie temu, co robimy w szkole. Wydaje mi się, że w większości uczniowie bardziej ufają temu, co się pojawia w mediach społecznościowych niż temu, co my przekazujemy w szkole, a prędzej czy później im się to przyda

– zauważa.

Nauka to potęgi klucz. W 2013 r. tytuł "Korczakowiec Roku" trafił do Michała Jędryczki. Fot. nadesłane przez Romana Chmarę 

Z jego czasu wolnego z pewnością będą cieszyć się wnuki. Chmara zamierza wspierać pasję syna, czyli pszczelarstwo. Chce także oddać się swojemu hobby, na które brakowało mu czasu.

Wychowałem się w gminie Lubiewo [dokładnie w Klonowie– red.] na gospodarstwie. Mój tata dużo pracował w lesie, w którym również dużo przebywałem. To, na co brakuje mi czasu, to łowiectwo, które nie jest wyłącznie polowaniem. Składa się na nie cała otoczka bycia na łonie przyrody

– wyjaśnia.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%