Intensywny strajk rolników trwa w Polsce z przerwami na prace w polu od stycznia. Rolnicy blokowali Warszawę, miasta regionalne, lokalne miasteczka i główne trasy. Protestujący spotykali się z władzami na szczeblu państwowym i samorządowym. Obecnie grupa rolników podjęła drastyczną formę strajku głodowego, by zostać dostrzeżonym przez władze. Niezwykły akcent protestu rolników miał właśnie miejsce w kościele w Wielkim Mędromierzu, podczas mszy.
Nietypową formę protestu zainicjowali rolnicy z powiatu tucholskiego. Aby wesprzeć rolników, którzy podjęli strajk głodowy w Sejmie oczekując na spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem, poprosili proboszcza parafii pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika we Wielkim Mędromierzu, ks. Wojciecha Trapkowskiego, by ten 16 maja (czwartek) w ramach pokojowej formy protestu odprawił mszę św. w intencji realizacji postulatów oraz wsparcia kolegów w Warszawie.
Zebrani rolnicy wytłumaczyli "Tygodnikowi", że taka forma sprzeciwu postępowaniu władzom państwa pojawiła się spontanicznie. Według z nich każda z form jest odpowiednia i na miejscu, by w sposób pokojowy wyrazić emocje.
Najważniejsze żeby nigdy nie tracić nadziei
Proboszcz Trapkowski modlił się o pomyślność dla wszystkich Polaków w kraju i za granicą, a zwłaszcza o pomyślność ojczyzny. W trakcie nabożeństwa prośbę w kierunku Boga skierował o zdrowie, dobro i wytrwałość dla rolników, którzy podjęli protest głodowy w sejmie. Ksiądz modlił się również o spełnienie postanowień i bezpieczną przyszłość dla polskich rolników oraz o deszcz dla upraw.
W trakcie kilkunastominutowego kazania, które wygłosił ks. Trapkowski rolnicy mogli usłyszeć wiele ciepłych słów wsparcia oraz przesłanie, by nigdy nie tracili nadziei. Wskazywał przy tym, że protesty rolników w całej Europie już przyniosły pewne skutki i europejscy politycy wycofali się z niektórych zapisów "Zielonego Ładu".
- Pytanie, czy wycofaliby się z tych zapisów, gdyby przez Europę nie przetoczyła się fala protestów? - pytał w trakcie kazania proboszcz parafii w Wielkim Mędromierzu.
- Wasza obecność na mszy świętej to proszenia Pana Boga o potrzebne łaski, ale też łączenie się we wspólnej sprawie, czyli działaniu, by wasz głos był zauważalny - dodawał.
Przesłaniem kazania księdza opartego na Ewangelii św. Jana oraz własnych doświadczeniach były słowa, jakoby współcześni ludzie na nowo potrzebowali doznać cudu, co zdaniem Trapkowskiego jest bliskie rolnikom, ponieważ wiosną nie wiedzą, czy latem zbiorą oczekiwane polony, czy te oczekiwania zaburzy choćby pogoda.
"Czułem się zobowiązany"
O komentarz do czwartkowej mszy św. poprosiliśmy proboszcza Trapkowskiego. Spytaliśmy o jego stosunek do takiej formy protestu.
- Otrzymałem na początku tygodnia zapytanie, czy odprawiłbym Mszę Świętą dla rolników z powiatu tucholskiego. Po pierwsze w intencji o wytrwałość w dobrym postanowieniu, a przede wszystkim o dobre zdrowie dla rolników protestujących w sejmie, ponieważ podjęli głodówkę. Czułem się zobowiązany, aby na to zapytanie odpowiedzieć pozytywnie. To jest intencja ważna, zwłaszcza jeżeli chodzi o drugiego człowieka. A także ten duch solidarności rolników powiatu tucholskiego do swoich koleżanek i kolegów - odpowiada proboszcz parafii pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika.
Zdaniem proboszcza z Wielkiego Mędromierza ludzie powinni kierować się dobrem szerszej grupy osób zważywszy na to, że chrześcijanie jako katolicy mają system wartości, który pomaga w miłowaniu Boga i drugiego człowieka, gdzie mieści się umiłowanie ojczyzny, tak aby ta ojczyzna cieszyła się wolnością w życiu, działaniu i realizowaniu. Ks. Trapkowski w rozmowie z redakcją Tygodnika Tucholskiego zwraca uwagę, że takie działania są utrudniane nie tyle politycznie, jak gospodarczo:
- Nie zawsze można realizować to, co człowiek chciałby i co planuje ze względu na różne obwarowania i restrykcje, z którymi borykają się rolnicy, ale to pewnie dotyczy szerszej sfery społecznej, gdzie Polacy czują się ograniczeni - dodaje ksiądz.
Intencje tucholskich rolników
- Przede wszystkim chęć wsparcia naszych kolegów, którzy podjęli najgorszą formę protestu, czyli głodówkę oraz fakt, że cała prawda jest cały czas skrzętnie ukrywana. Już samo to, że ktoś próbuje zrobić z nich chuliganów czy bandziorów, jest uwłaczające. Walczą tylko o swoje i robią to w sposób najbardziej możliwie pokojowy od prawie pół roku. A czujemy się zaszczuwani i uważamy też, że społeczeństwo jest indoktrynowane. Większość naszego żalu wyrażamy też w petycjach, które złożyliśmy na ręce nowych władz powiatu - słyszymy od rolnika z powiatu tucholskiego, który prosi o anonimowość.
Jak przyznaje on, inicjatywa mszy św. miała przede wszystkim okazać wsparcia rolnikom protestującym w sejmie, którzy oczekują na spotkanie z premierem.
- Nie wiem jakie informacje do nich docierają, nie ma żadnej informacji od nich. Nie mają czego się wstydzić, jesteśmy z nich dumni. Wspieramy ich w taki sposób jak możemy - opowiadał wspominany rolnik dodając, że możliwości czasowe nie pozwalają, aby ktoś więcej do nich dołączył. Jego zdaniem dotychczasowe protesty są nienagłaśniane:
- Nie było nigdy wcześniej sytuacji, że przez pół roku jedna grupa protestuje w wolnym kraju, a w tym czasie nikt nie podjął z nią żadnej próby rozmów - dodaje pełen rozgoryczenia rozmówca.
Zdaniem protestujących rolników, władze mimo wielu obietnic nie robią nic w sprawie polskich rolników i ich postulatów.
- Nowe obecne władze nie robią nic, by nam pomóc i z nami rozmawiać. To co obecnie pokazują to tylko przetrzymanie protestu, aby się wyciszył, zakończył i rozszedł bez echa. Nie ma naszej zgody na to. Póki co "Zielony ład" dotknął rolników, ale to kwestia czasu tylko, aż unijne dyrektywy dotkną społeczeństwo - wypowiada się kolejny z rolników uczestniczący we mszy świętej.
Zebrani protestujący przy kościele w Wielkim Mędromierzu mówią, że nie wiedzą co przyniesie przyszłość. Liczą jednak, że władze szczeblu samorządowego dotrzymają danego słowa w trakcie sesji inauguracyjnej nowej kadencji Rady Powiatu Tucholskiego i przedstawią postulaty tucholskich rolników, politykom na wyższych szczeblach władzy. Protestujący wyrażali nadzieję, że ich spontaniczny ruch wsparcia protestujących w Warszawie trafi do większego gremium odbiorców i nie przejdzie bez echa.
0 1
Ludziom to już naprawdę ekstremalnie się we łbach poprzewracało... Spokojnie rolnicy! Za chwilę będą kolejne dopłaty, bo susza przecież jest... a później będzie wiało... a na koniec wszystko zgnije bo zacznie padać... Ceny na straganach będą rosły z powyższych powodów albo jak bywa częściej bez powodu... Oto Polska właśnie! Ale jak to ksiądz mawia - Pan Bóg tak chciał...
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnik.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz