REKLAMA

Musieliśmy o przedszkole walczyć, bo chciano je zlikwidować - CAŁY ARTYKUŁ / MNÓSTWO ZDJĘĆ

14:10, 29.11.2017 | Piotr Paterski
REKLAMA
Skomentuj

Cztery panie, które od początku istnienia przedszkola na ul. Bydgoskiej w Tucholi pracują w nim, wspominają, jak niegdyś niewiele brakowało, by przedszkole zostało zamknięte. Okazja, by to przypomnieć jest nie byle jaka. Przedszkole nr 1 świętuje 30-lecie istnienia. W dodatku właśnie pożegnało dyrektorkę, która placówką kierowała aż 9 lat. Wiemy, kto będzie rządził przedszkolem przez kolejne miesiące, przynajmniej do sierpnia.

Rok szkolny 1987/1988. 161 dzieci, 12 nauczycielek, personel administracyjno-techniczny, razem 36 pracowników. Start 6-oddziałowego Przedszkola o numerze... 4, bo aż tyle wówczas funkcjonowało w Tucholi. Potrzeba było lat, by przedszkole na ul. Bydgoskiej stało się „jedynką”. Ówczesne nr 1 zostało bowiem zlikwidowane. Budowa placówki rozpoczęła się w 1984 roku. Ustalony termin był jasny – przedszkole ma ruszyć w 1987, by stać się „jednym z najważniejszych momentów jubileuszowego roku 700-lecia miasta”, bo tego roku taka rocznica przypadała. Akt erekcyjny przedszkola wmurowywano także po to, by... uczcić wybory do sejmu, które odbyły się w październiku 1985 roku. Pierwszoplanowymi postaciami uroczystości byli wtedy I sekretarz KMG PZPR Roman Nowakowski, prezes komitetu ZSL Józef Stachowicz i oczywiście naczelnik – Józef Basta. Osoba, której znaczenie niejednokrotnie wtedy podkreślano to Zdzisław Reszczyński. Był przewodniczącym społecznego komitetu budowy przedszkola, wtedy także wiceprzewodniczącym rady narodowej miasta Tucholi. Miał zbierać środki na budowę, zabiegać o poparcie inicjatywy w województwie i „centrali”, prowadzić promocję, a właściwie „propagandę” przedsięwzięcia. Przypomnijmy – właśnie w czynie społecznym budowano przedszkole na ul. Bydgoskiej, o czym przypomina ważna dla wielu tucholan tablica pamiątkowa, której zniknięcie po przeprowadzonej kilka lat temu termomodernizacji budynku wzbudziło niemałe kontrowersje (tablica wróciła na nowe miejsce). 
„Przedszkole jest czynem dla upamiętnienia jubileuszu miasta i otrzyma imię 700-lecia Tucholi, służyć będzie wychowaniu przyszłych pokoleń mieszkańców miasta” - m.in. takie sformułowania znajdują się akcie erekcyjnym pod murami budynku.
To oficjalne informacje na temat startu przedszkola sprzed 30 lat. Tych nieoficjalnych, nawet miejskich legend, nie brakuje. Jedna wróciła w kuluarowych rozmowach podczas uroczystości z okazji 30-lecia istnienia placówki. Niepierwszy raz usłyszeliśmy, że na finansowanie budowy przedszkola poświęcone były między innymi pieniądze, które wśród mieszkańców poprzez pobieranie części pensji zbierano na... basen. Plan jego postawienia w Tucholi był wówczas żywy. Nikt jednak tej tezy nam teraz nie potwierdza.

Gumińska już w szkole. Wojcieszonek przejęła obowiązki
Pierwszym dyrektorem przedszkola była Zofia Warmińska, ale swoją funkcję pełniła ze względów osobistych pełniła bardzo krótko. Zastąpiła ją na samym początku pierwszego roku przedszkolnego Lilianna Gostomska. W ostatnią sobotę (25 listopada) zaszczyciła swoją obecnością uroczystość z okazji 30-lecia istnienia tego miejsca. W programie wydarzenia znalazł się czas dla gości, oficjeli, pracowników aktualnych i tych już emerytowanych, także dla dzieci – obecnych wychowanków, które przypominały kolejne etapy funkcjonowania przedszkola poprzez niepozbawiony poczucia humoru program artystyczny przygotowany przez wychowawczynie.
- Od goszczącego tu niedawno kuratora oświaty usłyszałem, że mamy tu jedno z najpiękniejszych przedszkoli w województwie – mówił burmistrz Tadeusz Kowalski. Przypominał też, że to on powierzył 9 lat temu funkcję dyrektora tego miejsca Marzenie Gumińskiej. 
- Burmistrzem byłem wówczas jeszcze krótko. Nie znałem tak bardzo środowiska oświatowego. Marzenę Gumińską zarekomendował mi wówczas Roman Tyrański, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1. Nigdy tej decyzji nie żałowałem. To że przedszkole teraz tak wygląda, to zasługa pani dyrektor i pracowników... – wymieniał Kowalski.
- I rodziców – dodawała Gumińska. Ona prowadziła sobotnią uroczystość, ale też jednocześnie żegnała się z Przedszkolem nr 1. Dyrektorka, która zarządzała nim przez prawie dekadę, od niedzieli (19 listopada) jest szefową tucholskiej podstawówki – Jedynki. Kto teraz kieruje placówką na Bydgoskiej? „Tygodnik” już miesiąc temu zapowiadał, iż bardzo prawdopodobne jest, że będzie to Monika Wojcieszonek, Pisaliśmy słusznie, bo zarządzeniem burmistrza Kowalskiego Wojcieszonek, będzie pełnić obowiązki dyrektora przynajmniej do sierpnia przyszłego roku. Wtedy ma odbyć się konkurs na dyrektora placówki.
- Dyrektorem się staje. Nigdzie tego nie uczą – skomentowała ważne dla siebie wydarzenie sama zainteresowana dziękując za zaufanie i zapowiadając, że będzie starać się podołać nowemu wyzwaniu.

Wszystko jest inne. Dzieci i rodzice są inni
Wspomniana termomodernizacja to jedna z dwóch największych zmian z ostatnich lat w przypadku przedszkola na Bydgoskiej. Tym jeszcze świeższym jest dobudowanie kolejnych oddziałów, co w efekcie zmieniło przedszkole w okazały kompleks. W sobotę w nowym skrzydle na finał uroczystości wyświetlony został film przypominający historię miejsca. Co istotne, oglądały go z wielkim sentymentem cztery panie, które w przedszkolu pracują od pierwszego dnia jego istnienia. Te panie zostały też w sobotę specjalnie wyróżnione. To Wiesława Maślonka, Joanna Szulc, Mirosława Woźniak i Maria Glaza. W rozmowie z „Tygodnikiem” zgodnie przyznają, że trudno jest nawet porównać sposób funkcjonowania przedszkola, czy nawet sposób bycia samych przedszkolaków.
- Wszystko jest inne. Wszystko się zmieniło. I dzieci i rodzice. Dzieci były wtedy zdecydowanie bardziej czułe. Teraz są bardziej samodzielne, ale też nie w każdym przypadku – mówią kobiety przyznając, że to zależy od zmieniającego się podejścia rodziców do swoich pociech.
- Teraz jednak dzieci są mądrzejsze, mają większą wiedzę – mówi Wiesława Maślonka. Niektóre z naszych rozmówczyń przyznają, że aktualnie rodzice są znacznie bardziej wymagający w stosunku do pracowników przedszkola niż kiedyś. 30 lat pracy to 30 lat wspomnień. Nie brakuje również tych trudnych.
- Trudniejsze? Jak walczyliśmy o przedszkole, kiedy chcieli je zamknąć. Słyszeliśmy, że brakowało wtedy dzieci. Nie spaliśmy po nocach. Wówczas dyrektorką była Danuta Alichniewicz. (...) Organizowane były spotkania z lokalnym społeczeństwem, odbywały się w głównym holu, bo wtedy nie było jeszcze sali gimnastycznej takiej jak obecnie. To była walka, ale walka na słowa. Ludzie się postawili. Przede wszystkim podkreślano, że przedszkole powstało w czynie społecznym. Jak można takie zamknąć? Chyba to było podstawą do tego, że się udało. Wspólnie wywalczyliśmy wtedy, by przedszkole istniało dalej. Istnieje, teraz pęka w szwach. Dzieci nie brakuje – nie bez emocji przypominają wydarzenia z przeszłości nasze rozmówczynie.

REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone | 2017