Zamknij

50 lat GOK-u w Śliwicach

14:21, 05.09.2019 | E.D
REKLAMA
Skomentuj

Podczas budowy domu kultury w Śliwicach nie brakowało kłopotów. Na co mieszkańcy Kręga poskarżyli się w sądzie? Jak udało się „załatwić” materiały budowlane? Kiedy 50 lat temu Leon Nadarzyński otwierał dom kultury w Śliwicach, nie spodziewał się, że to miejsce aż tak się rozwinie.

Pół wieku temu mieszkańcy Śliwic i okolic wzięli udział w uroczystym otwarciu miejscowego domu kultury. Przewodniczącym Gromadzkiej Rady Narodowej był wówczas Leon Nadarzyński. Pamięta, że tego samego dnia otwierano w Śliwicach stację benzynową i restaurację „Pod Sosną”. Zorganizowano też dożynki.

Budowę domu kultury przejąłem od mojego poprzednika Romana Pstrąga w stanie dość zaawansowanym. Do dokończenia pozostały prace murarskie, zadaszenie i założenie instalacji elektrycznej

– wspomina Leon Nadarzyński.

Ośrodek kultury był mniejszy, niż dzisiaj. Pan Leon pamięta, że podczas budowy nie brakowało kłopotów:

Potrzebowaliśmy tarcicę do wykonania dachu, sufitów oraz estrady. Był problem z jej pozyskaniem. Postanowiłem pozyskać drewno z gromadzkiego lasu w Kręgu. Byłem w porozumieniu z byłym dyrektorem tartaku w Łobodzie, dzięki czemu drewno trafiło do tartaku, a w zamian dostałem potrzebną do budowy tarcicę.

Prace mogły być kontynuowane. Na tym jednak problemy się nie skończyły.

Mieszkańcy Kręga nie zgodzili się z moją decyzją o wyrębie drzew. Uznali, że las jest wiejski, a nie gromadzki i poskarżyli się w sądzie w Tucholi

- opowiada pan Leon.

Spór udało się załagodzić. Pojawiło się jednak kolejne wyzwanie: pozyskanie miedzianych kabli energetycznych.

W tym przypadku kłopoty były większe. W tamtych czasach na takie rzeczy przyznawano talony ze starostw. Nam też je przyznano, ale tylko na połowę potrzebnych materiałów. W zdobyciu reszty pomógł mi rzemieślnik ze Śliwic. Miał znajomego w Bydgoszczy, który pracował w hurtowni kabli. Załatwił sprawę

13 września 1969 r. zakończyła się budowa obiektu. Już kolejnego dnia odbyło się uroczyste otwarcie. W uroczystości brali udział m.in. Edward Szymański, pierwszy sekretarz powiatu PZPR, starosta, członkowie komitetu budowy domu kultury i rada gromadzka. Wystąpiła młodzież szkolna oraz Chór „Orfeusz” – dzisiaj jest to najstarszy chór wiejski w Polsce. Zagrała także orkiestra OSP.

Z domem kultury związana jest cała rodzina pana Leona. Jego syn Janusz pracował społecznie, pomagał przy pracach ziemnych przed wybudowaniem fundamentów. Dziś często fotografuje ważne dla Śliwic wydarzenia, szczególnie te organizowane przez GOK. Jakiś czas w placówce pracowała córka pana Leona – Maryla, a dziś pracuje tam jego wnuczka Magdalena Lipkowska.

Jestem dumny z tego, że w działalność kulturalną angażują się też moi prawnukowie: Marcelina i Julian. Budowa tego miejsca była dopiero pierwszym krokiem. Miło popatrzeć na to, jak dom kultury się rozwinął

– podsumowuje Leon Nadarzyński.

Nazwa "Gminny Ośrodek Kultury w Śliwicach" została nadana dopiero w 2000 r. O historii placówki rozmawialiśmy również z byłą dyrektor Teresą Cherek-Kanabaj. O aktualnej działalności i planach na przyszłość opowiedział nam Andrzej Urbański. O GOK-u napisaliśmy w poprzednim numerze "Tygodnika", dostępnym na www.eprasa.pl.

Leon Nadarzyński.

Otwarcie domu kultury w Śliwicach było połączone z dożynkami. Fot. Janusz Nadarzyński

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone