REKLAMA

Gringo przemierza Amerykę. Podróż Marcina z gminy Cekcyn

11:41, 09.11.2017 | E.D.
REKLAMA
Skomentuj
Fot. nadesłane przez Marcina Meyera.

Marcin Meyer z gminy Cekcyn od poprzedniej publikacji w "Tygodniku" zdążył przenieść się na inny kontynent. Tym razem padło na Amerykę Południową. Szczególnie zachwyciła go Boliwia. - Wszystko mi się tam podoba. Z początku ludzie wmawiali mi, że Boliwijczycy są zamknięci i nie chcą rozmawiać z gringo* - mówi Marcin Meyer. Obalił stereotyp. Zapewnia, że ludzie byli otwarci i życzliwi. Nadal z ciężkim plecakiem i gitarą przemierza Amerykę i już planuje kolejne cele swojej podróży.

Wędrówka Marcina Meyera z gminy Cekcyn trwa. W ubiegłym roku relacjonował nam swoją podróż prosto z Gibraltaru. Od tego czasu sporo się zmieniło - teraz Marcin jest w Ameryce Południowej, a dokładnie - w Boliwii. Przypomnijmy, że zaczął swoją przygodę od autostopu. Dzisiaj można śmiało uznać, że wie wszystko o podróżach niskobudżetowych. Wciąż jest zakochany w malutkim Gibraltarze. Można tam zobaczyć naprawdę niezwykłe miejsca.

- Pod górą, która przecina Gibraltar na pół mieści się aż 48 km tuneli - opowiada Marcin Meyer. - Zaledwie cząstka jest udostępniona dla zwiedzających. Podczas jednego z pobytów w tym uroczym miejscu wraz z innymi podróżnikami przeszliśmy tunele, które są oficjalnie zamknięte i objęte surowym zakazem wstępu. Na szczęście nikt nas nie przyłapał.

Jachtostop, autostop, uliczne show i koczowanie na lotnisku

Marcin ma już pewne doświadczenie żeglarskie. Około 3 lat temu podróżował jachtostopem. Ten sposób przemieszczania się polega właściwie na tym samym co autostop, ale zamiast samochodu „łapie” się... jacht. Marcin przepłynął tak najpierw na Wyspy Kanaryjskie, po dwóch tygodniach na Gran Canarie i po kolejnym miesiącu na Teneryfę. W tym roku nie miał tyle szczęścia.

- Pomimo że spędziłem ponad miesiąc na Gibraltarze szukając jachtu prawie codziennie, niestety nie dopisało mi szczęście i nadal byłem szczurem lądowym - wspomina podróżnik.

Jak dotarł do Ameryki? Który kraj szczególnie go zachwycił? Jak zarabiał na życie? Gdzie zobaczył wodę o siedmiu kolorach? Materiał o niezwykłych przygodach tytułowego "gringo" jest dostępny w nowym "Tygodniku Tucholskim". A już niedługo kolejny materiał o Marcinie. Uważnie przeglądajcie kolejne wydania "Tygodnika"!

* Rodowici mieszkańcy Ameryki Południowej i Centralnej określają białych cudzoziemców mianem "gringo".

(E.D.)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone | 2017