REKLAMA

Sebastian - oto brązowy medalista Europy. Facet z Cekcyna

14:42, 10.11.2017 | Jarosław Kania, fot. ze zbiorów Sebastiana Ziółkowskiego, (jk)
REKLAMA
Skomentuj

Sebastian Ziółkowski z Cekcyna to reprezentant Polski. Na mistrzostwach Europy zdobył brąz. Orzeł na piersi to powód do dumy i wielu przemyśleń, motywacji, zmian z życiu.

Powołanie do kadry - tak łatwo i tak trudno
Nie podejrzewałby nikt, że zaproszenie do reprezentowania kraju w przypadku ampfutbolu jest proceduralnie tak nieskomplikowane. Jak potwierdza reprezentant Polski z Cekcyna, wystarczyło wypełnić formularz w internecie, by po spełnieniu kilku oczywistych wymogów być po prostu reprezentantem kraju. Prezes europejskiego stowarzyszenia tej odmiany piłki nożnej Mateusz Widłak podał swój numer kontaktowy na stronie internetowej i dzięki temu można było bezpośrednio docierać do źródła.  To jednak tylko jedna strona medalu. Orzełek na piersi podczas meczów międzypaństwowych nie oznacza, że zagra się w każdym meczu, że zmieni się na murawie kolegę w określonej minucie. 
 - W kadrze Polski jestem od 2011 roku. Wiele musiałem się nauczyć, do wielu rzeczy przyzwyczaić, bo to przecież spora nie tylko nobilitacja - być reprezentantem Polski, ale również motywacja. Nie jestem w kadrze najlepszy, mam tego świadomość - opowiada szczerze Sebastian Ziółkowski. - Jako kadra narodowa trenowaliśmy raz w miesiącu w weekend, w Warszawie. Dotąd ominąłem od  sześciu lat tylko dwa treningi. W sobotę są dwa, w niedzielę jeden. Jest o tyle dobrze, że mamy zwrot kosztów podróży, nie płacimy też za wyżywienie i nocleg - koszty pokrywają stowarzyszenie.

Kadra kadrą, liga ligą
Mimo wszystko cekcynianin przyznaje, że wiele w wejściu do kadry pomogła mu gra w lidze ampfutbolowej. To rozgrywki wyjątkowe ze względu na specyfikę samych sportowców - ludzi niepełnosprawnych. Sebastian reprezentuje zespół GKS Góra z województwa mazowieckiego. Poza tą ekipą w lidze występują pozostałe cztery drużyny, w tym jedna z Niemiec - Z Hoffenheim.
 - Ligę uzupełniają teamy z: Warszawy, Krakowa i Bielska - Białej. Rozgrywki polegają na organizowaniu u każdego z uczestników ligi turnieju z udziałem wszystkich zespołów. Niemcy zgodzili się za każdym razem przyjeżdżać do Polski, nie organizując u siebie turnieju ze względu na odległość - stać ich, by w lidze wciąż byli u któregoś z polskich gospodarzy - opowiada Sebastian Ziółkowski. 
Specyfika ligi ampfutbolowej odbiega nieco od futsalu i piłki nożnej jako takiej. Mecz ligowy trwa dwa razy po 20 minut; nie ma spalonych, zaś bramkarz nie może opuścić pola karnego - za to dostaje żółtą kartkę. Trenerzy mogą wziąć w jednej połowie czas na minutę. Zmiany są hokejowe, na murawie przebywa siedmiu graczy z bramkarzem. Trafienie w kulę przy jej ruchu traktowane jest jak zagranie ręką w zwykłej piłce nożnej - to tylko niektóre niuanse ligi, o których opowiada reprezentant Polski z Cekcyna. 

Czuliśmy się jak bogowie piłki
Mistrzostwa Europy w Ampfutbolu odbyły się w tureckim Stambule. Rozgrywki trwały od 1 do 10 października. Reprezentacja Polski mieszkała w ośrodku sportowym odizolowanym od zewnątrz, bezpiecznym (zważywszy na potencjalne, terrorystyczne zagrożenie w kraju podwyższonego ryzyka). 
 - Nasze miejsce pobytu w Turcji to pełen luksus - określa Sebastian. - Ośrodek miał wszelkie potrzebne zaplecze i infrastrukturę. O wszystko zadbała UEFA. Wcześniej latałem z kadrą po Europie, ale tego typu wyprawa miała osobliwy smaczek - mieliśmy walczyć o medale. 
Wśród dwunastu zespołów rozlosowano poszczególne grupy. Ostatecznie powstały trzy po cztery ekipy. My z pierwszego stolika trafiliśmy do jednego worka z Francją, Belgią i Włochami. 
 - Wydawać się to może grupą śmierci, ale gdy skojarzy się to z piłką nożną, a nie ampfutbolem. Dla nas to był dobry układ - opowiada Borowiak. - Na każdym meczu był tłum ludzi żywo dopingujących ekipy. My co prawda mecz o trzecie miejsce rozgrywaliśmy tam, gdzie mieszkaliśmy, ale finał toczył się na stadionie Besiktasu. Tam też jako trzecia drużyna w Europie byliśmy dekorowani, ale najpierw obejrzeliśmy walkę o złoto.  Mimo że nie był to regularny mecz ligowy, na stadionie zasiadło około 40 tysięcy ludzi. Nigdy w życiu nie czułem się tak, jak wówczas, mimo że nie my byliśmy w centrum uwagi, bo tylko i aż wstępowaliśmy na najniższy stopień podium - kontynuuje swoją opowieść Sebastian. 
W grupie Polacy wygrali wszystkie mecze; w ćwierćfinale pokonali Irlandię 5:0, jednak półfinał z Turcją poddano wynikiem 0:2. Zresztą Turcja okazała się triumfatorem, wygrywając w wielkim finale z Anglią 2:1.  Niezwykły przebieg miał bój o trzecią lokatę w Europie. Walka z Hiszpanami nie rozstrzygnęła niczego w regulaminowym czasie, za to w dogrywce posypały się aż cztery bramki, w tym trzy dla Polaków. Sam Zbigniew Boniek przesłał drużynie list gratulacyjny. 

Pokora sportowa to podstawa
 - Mam medal mistrzostw Europy, mam powołanie do kadry w pięknej oprawie, mam medal z europejskiego czempionatu. W zaciszu domowym, gdy patrzę na to, nie wierzę w swój sukces, a jednak stał się on moim udziałem - twierdzi zamyślony Sebastian, który zachowuje dystans i skromność, gdy mówi o drugim wicemistrzostwie. 
 - Nie jestem najlepszy w kadrze i nie grałem w każdym meczu. Spędziłem za to na murawie cały pojedynek z Belgią i prawie połowę z Włochami. Z klubu był ze mną kolega Rafał Bieńkowski. Było raźniej, choć w kadrze wszyscy znamy się jak łyse konie. Owszem, chciałoby się zagrać dłużej, ale nasz trener Marek Dragosz zawsze ma charyzmę i ostatnie słowo do niego należy - mówi cekcynianin.
Sebastian chce kontynuować karierę reprezentacyjną. Pragnie przede wszystkim zdrowia i braku kontuzji. Takie życzenie, jeśli weźmie się pod uwagę okoliczności zdrowotne związane z inwalidztwem Sebastiana, jest wręcz życiowe.

Na początku grudnia zaczynają się rozgrywki ampfutbolowego Pucharu Polski. Nie zabraknie tam Borowiaka, z którego wszyscy czytelnicy „Tygodnika” mogą być dumni. 

(Jarosław Kania, fot. ze zbiorów Sebastiana Ziółkowskiego, (jk))
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone | 2017