REKLAMA

Dominika Jasionowicz - talent z Raciąża poczyna sobie coraz śmielej

14:13, 13.09.2017 | Jarosław Kania
REKLAMA
Skomentuj

Obecna juniorka młodsza już od piątej klasy regularnie uprawia sport. Szesnastolatka uczyła się w w sportowym gimnazjum w Bydgoszczy, a od września rozpocznie edukację w bydgoskim XI Liceum Ogólnokształcącym Mistrzostwa Sportowego. 
Sportsmenka karierę, jeśli można ją tak nazwać, zważywszy na młody wiek Dominiki, zaczęła od pierwszego wielkiego sukcesu, gdy była w szóstej klasie podstawówki. Wówczas zajęła drugie miejsce na ogólnopolskim finale Czwartków Lekkoatletycznych w Łodzi i biegła na 300 m. 
Obecnie Dominika jest reprezentantką CWZS Zawisza Bydgoszcz. Razem z tucholanką Anną Pluschke trenuje pod okiem Jacka Lewandowskiego. Do drugiego semestru drugiej klasy gimnazjum raciążanka była zawodniczką Czapli Białe Błota. Jak do tego doszło?
 - Mój były trener Zbigniew Karnas czasami przyjeżdżał do Koronowa na zawody biegowe, jak choćby Bieg Uliczny im. Braci Mikrutów. Wtedy udało mi się wpaść na metę przed wieloma chłopcami. Zauważył to właśnie trener i zostałam zawodniczką klubu z Białych Błot. Zażartował jeszcze, że wystartuję na mistrzostwach Polski. Nikt nie wiedział wtedy, że będą to prorocze słowa  - opowiada biegaczka.
Rodzice dwa razy w tygodniu dowozili Dominikę za Bydgoszcz na treningi. Jak przyznaje Dominika, ma wielkie wsparcie w rodzicach, którzy sami są fanami sportu.
 - Gdyby nie oni, na pewno nie byłabym w tym miejscu i  z takim doświadczeniem, dorobkiem jak teraz. Przede wszystkim rodzicom zawdzięczam pokorę sportową oraz świadomość, że na jakikolwiek sukces trzeba ciężko pracować - przyznaje bohaterka artykułu. 

Bieg czy przez płotki? Oto jest pytanie

Rok temu Borowiaczka odniosła kolejny, spektakularny sukces. Dostała się do finału Mistrzostw Polski Młodzików w Słubicach. Pozwolił jej na to rewelacyjny wynik podczas mistrzostw województwa w Inowrocławiu. Tamtego dnia rezultat w biegu na 600 m okazał się rekordem życiowym Dominiki i szóstym czasem w Polsce, w kategorii młodzika. Wówczas trenerem Dominiki był Bartosz Sobowiec.
 - Na mistrzostwach Polski nad Odrą były trzy serie biegów. Stawka zawodniczek była podzielona na trzy grupy według czasów z wcześniejszych startów. Najsilniej obsadzona była druga seria. W mojej grupie po starcie trzy najlepsze zawodniczki uprawiały biegowe szachy. Po prostu nie mogły się zdecydować, która z nich ma prowadzić stawkę. Po dwustu metrach nie było już czego do nadrobienia. Pobiegłyśmy tak wolno, iż biegaczki z trzeciej, teoretycznie słabszej grupy miały lepsze czasy - wyznaje zawodniczka Zawiszy.
W tym roku raciążanka już jako juniorka młodsza również brała udział w nieformalnych mistrzostwach Polski, tym razem w stolicy. Wydarzenie oficjalnie nazywało się Ogólnopolską Olimpiadą Młodzieży. Przepustkę na start w tej imprezie dał Dominice mityng w Toruniu, gdzie lekkoatletka „wykręciła” w biegu na 400 m dziewiętnasty czas w kraju.
- Trenerowi przyszła do głowy myśl, że bieg na 400 m nie daje mi żadnej gwarancji sukcesu, że nie jest krokiem naprzód. Niecałe dwa miesiące przed startem zaczęłam „przestawiać się” właśnie na bieg przez płotki. W Warszawie pierwszy dzień trwały eliminacje, w drugim finały. Najpiękniej byłoby się dostać do finału A, ale by to zrobić, trzeba było zając pierwsze albo drugie miejsce w finale B - mówi raciążanka. Zajęłam ostatecznie czternastą lokatę, będąc szóstą w finale B. To dla mnie i tak sukces, bo po niewielkim czasie trenowania pojechałam do Warszawy z dziewiętnastym wynikiem w Polsce, a wróciłam z czternastym. Nie jest najgorzej, choć chciałoby się więcej, to oczywiste - wyznaje Dominika.  
Borowiaczka na dzień dzisiejszy jest w zapleczu kadry narodowej, ma stałe miejsce w kadrze wojewódzkiej. W najbliższym czasie czekają ją zawody w połowie września. W Radomiu odbędą się Drużynowe Mistrzostwa Polski U-20. Skromna Dominika przyznaje, że ma swoje sportowe marzenia, ale pragnie, by pozostały tylko jej marzeniami, co rozumiemy z całym szacunkiem. 
 - Przede wszystkim chcę uniknąć wszelkiego rodzaju kontuzji. Tego mi proszę życzyć - z uśmiechem szczerze wyznała na koniec Dominika, przed którą, miejmy nadzieję, świetna kariera sportowa. 

(Jarosław Kania)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© tygodnik.pl | Prawa zastrzeżone | 2017